Naomi Moriyama i William Doyle stając się rodzicami zauważyli jak trudno będzie im zakrzewić zdrowy styl odżywiania w swoim dziecku w królestwie fastfoodów. Ona dorastając na japońskiej wsi, niejako poprzez tradycyjne wychowanie przywykła do japońskiego sposobu życia, który okazuje się najzdrowszym na świecie. Teraz pragnie poprowadzić tą drogą syna. Oboje rodzice postanowili przeanalizować dlaczego to właśnie japońskie dzieci nie chorują, nie tyją i czy jest szansa prowadzić japoński tryb życia w Ameryce.

Okładka książki jest biała z przyjemnym w odbiorze obrazkiem z plam barwnych, stylem nawiązjącym do japońskich grafik. Ilustracja przedstawia gałązki z huśtawkami na których siedzą dziewczynki. Krój czcionki tytułu wybrany został tak aby przypominał odręczne pismo japońskie, litery alfabetu łacińskiego w tej oprawie są bardzo krzykliwe w odbiorze. W szczytu wymienieni są oboje autorzy, ale to Naomi Moriyama jako pierwsza i dwukrotnie większym krojem od męża. Graficznie w owoc lub warzywo ozdobione są tytuły poszczególnych części i rozdziałów, a marchewki towarzyszą ciekawostką i historyjką.

Pierwsza część książki odnosi się do badań dotyczących japońskiego zdrowia. Autorzy w tym celu zebrali materiały źródłowe i skontaktowali się z naukowcami, którzy badają poszczególne elementy japońskiego wychowania dzieci zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Japonii. Stan badań prezentowany jest w lekkiej i maksymalnie skróconej formie, co pozwala w szybki sposób zapoznać się z wynikami i wnioskami.

Kolejna część kategoryzuje wszystko w siedmiu sekretach. Stopniowo odkrywając przed nami proste rozwiązania do wprowadzenia w codziennym życiu naszym i naszych dzieci. Wiele przytoczonych produktów jest typowo japońskich. Jak ich używać dowiadujemy się w ostatniej części książki. Znajdziemy tu przykładowe przepisy posiłków wielodaniowych w stylu japońskim. Przepisy pochodzą z kolekcji autorki z lekkimi zmianami, które umożliwiają przyrządzenie ich również poza Japonią.

Odkrywając rąbek tajemnicy zdrowia japońskich dzieci mogę śmiało przyznać, że wszystko polega na zmianie proporcji jedzenia na talerzu. Mięso staje się tylko gościem, a rodzic już nigdy nie wypowie zdania “Zostaw ziemniaczki, zjedz chociaż mięso”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.