Siła śmietnika, czyli śmieci w sztuce

Dzisiejszego wieczoru mgr Kora Tea Kowalska wygłosiła wykład na temat powtórnego wykorzystania przedmiotów – śmieci w pracach artystycznych.

Galeria Sztuki “Wozownia” była dziś miejscem przedstawienia teorii, nie tylko dzisiejszych, nurtów w sztuce. Wykład tłumaczył czym różni się kolekcjonerstwo od zbieractwa i co z tym wszystkim ma wspólnego archeologia. Zasada z jaką przedmioty, które zostały zużyty, są nie kompletne, zniszczone, mogą odżyć w oczach człowieka nie do końca jest zrozumiała. Tworząc teorię tego problemu należałoby wykonać badania z różnych perspektyw, zwłaszcza psychologicznych i filozoficznych.

Podstawową różnicą między kolekcjonerem, a zbieractwem jest to, co kryje się za tworzeniem zbiorów. Kolekcjoner, ma konkretne powody, dla których gromadzi konkretne rzeczy. Mogą to być najróżniejsze aspekty, od poczucia piękna, zainteresowania zawartością, powodowania wspomnień. Właściwie każdy powód jest dobry, o ile mamy świadomość jego istnienia.

Tim Noble i Sue Webster "Dirty white trash"
Tim Noble i Sue Webster “Dirty white trash” zdj. ze strony WebScene

Na drugim biegunie stoją zbieracze, oni po prostu muszą otaczać się przedmiotami, ale nic z tego nie wynoszą. Oczywiście, zbieracz może z czasem stać się kolekcjonerem, gdy dostrzeże sens w swoich zbiorach. Tym, którym się nie uda, a takich jest wielu, zagraża syllogomania.

Myślę, że właśnie z takiego zbieracza wyrosła mgr Kora Tea Kowalska analizując swoje znajdki i grupując je w przemyślane zbiory. Sama przyznała się, do swojej słabości i ukazała jedną z opracowanych ścian w swoim mieszkaniu. Posłuchanie zdania osoby, która tak głęboko sama siedzi w tematyce, równocześnie ją badając, jest naprawdę bardzo ciekawe.

W ramach wykładu przedstawiono ciekawe przypadki z historii sztuki reprezentujące zagadnienie odżycia śmieci w postaci sztuki. Śmieciami w tym wypadku były stare, często zepsute zabawki lub niekompletne elementy, które łączone ze sobą, współistnieją tworząc własną historię.

Piero Manzoni „Gówno artysty”
Piero Manzoni „Gówno artysty”, zdj. ze strony Biuro Tłumaczeń Sztuki

Z początkiem XX wieku można zauważyć podobną myśl przewodnią w tzw. ready-made Marcela Duchampa. Najciekawsze eksponaty jego twórczości, czyli ‘pisuar’ i ‘suszarka do butelek’, zostały wyrzucone przez jego rodzinę. Sztuka poszła już tak daleko, że każdy może się pomylić. Pamiętam głośną sprawę sprzątaczki Museum am Ostwall, która umyła dzieło sztuki warte 800 tys. euro. Eksponat Martina Kippenbergera “Gdy zaczyna kapać z sufitu” zawierał bezcenny wapienny osad i zacieki. Dzieło nie do odratowania.

Najbardziej szokującymi odpadami wykorzystywanymi przez artystów są właściwie wszystkie wydzieliny tworzone przez człowieka. Artyści wykorzystują również dosłownie śmieci, które sami wytwarzają.

Co wobec tego łączy kolekcjonera z archeologiem? Przeszukiwanie świata w celu znalezienia i  przede wszystkim zbadania pożądanych obiektów.


Kora Tea Kowalska – absolwentka archeologii i kulturoznawstwa, doktorantka na Uniwersytecie Gdańskim. Publikuje w czasopismach “Menażeria” i “Maska”. Interesuje się kiczem i tandetą w kulturze, antropologią śmierci, czy historią przedmiotów odrzuconych. 

Obraz wpisu przedstawia “Gówno artysty” Piero Manzoni, zdjecie pochodzi ze strony BIURO TŁUMACZEŃ SZTUKI

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to Top